sobota, 13 lutego 2010

Kolejny bezwstydny atak. Tym razem...


-         My tu uwijamy się jak w ukropie, każdego dnia robimy wszystko co się tylko da, a ta zaraza wciska się nam jak woda przez worki z piaskiem w czasie powodzi... Kurwa! I to jeszcze ulubiony serial tych dur... znaczy się lemi... to jest obywateli! Nieeee... Wysłać tam w tej chwili samochód od nas! Niech zrobią oględziny, zabezpieczą wszystko co jest nie tak, docisną kolanem kogo trzeba. Może tego tam być więcej. Jak coś znajdą, niech szybko dają do nas – będzie na poniedziałek rano!
          
 * * *

-         Myślisz, że on też?
-         Cholera, nie wiem! Przyjedziemy, zobaczymy i się okaże. Kto wie, tego teraz wszędzie pełno Stary tez mógł na starość przyfiksować... Albo wcześniej już taki był, tylko się dobrze kitrał?
-         Wiesz, moja żona mówi mi ostatnio, że przez ta pracę jestem na tym punkcie trochę przewrażliwiony...
-         Gada głupoty. Nie zdaje sobie sprawy jak głębokie jest to bagno. To są naprawdę niebezpieczni ludzie.
-         Szef często powtarza, że chorzy...
-         Chorzy, nie chorzy. Ważne, że my mamy zrobić z nimi porządek. W ogóle co cie tak wzięło na myślenie? Płacą ci za to? Jak żona będzie następnym razem naigrywać się z ciebie to powiedz jej, że to my w tym kraju bronimy państwa prawa, praw człowieka...
-         ...demokracji....
-         Tak jest, demokracji, i robimy to po to, żeby tacy jak ona – zwykli szarzy ludzie mogli spać spokojnie i nie musieli oglądać na oczy tamtych oszołomów.
-         No tak, to szlachetny cel.
-         Podobał mi się ten pomysł z odbieraniem im dowodów. Hehe. Tacy ludzie nie mogą mieć zbyt wiele praw.
-         W branży mówią o nas, że często łamiemy standardy. Nie wspominając już o takich rzeczach jak etyka dzie...
-         Kurwa, Wojtek, wiem, że jesteś świeżo po studiach i pewnych rzeczy jeszcze nie rozumiesz albo nie jesteś przyzwyczajony, ale zastanów się dobrze: to co robimy to przecież swego rodzaju walka, a walce chodzi o to, żeby ją wygrać, a nie o żadne standardy – tak czy nie?
-         Chyba tak...
-         Jasne, że jest to teatrzyk dla gawiedzi, która i tak niewiele z tego rozumie, ale taki jest już ten kraj. Idealizm jest jak krótkie spodenki – w końcu się z tego wyrasta. Ty też mógłbyś to już zrobić. Żeby trochę rozweselić atmosferę: „Strażnika Texasu” oglądałeś?
-         Każdy chyba oglądał!
-         No właśnie. To wiesz ile razy musiał on złamać prawo, żeby dorwać tych bandytów. Ile przypadkowych pysków obić, żeby wreszcie wtłuc temu właściwemu. Tak sobie to tłumacz. Albo przykład żywcem z historii – Lenin. Myślisz, że o co chodziło z tym całym NEP-em? Stalin też, żeby uszczęśliwić lud, połowę z niego musiał wywieść do łagrów. Mao z kolei...
-         Nie wiem czy trochę się nie zapędzasz...
-         Cholera, bo za dużo pytań zadajesz. Po co prostować rzeczy, które są proste? Najważniejsze, że z resztą chłopaków dalej trzymamy to wszystko za mordę. Dojechaliśmy.

* * *

-         Hahaha, widziałeś jaką minę mieli, jak powiedzieliśmy, że jesteśmy z „Wyborczej”?
-         Nooo... Ta scenarzystka naprawdę była przestraszona...
-         To pomyłka rekwizytora! Wyciągniemy konsekwencje! Hahaha! Aż mi się żal zrobiło kobieciny. Ale niech oszołomstwo wie, że za każdym razem jesteśmy tylko o krok za nimi.
-         Ten Twój ogień pytań... Jestem naprawdę pod wrażeniem.
-         Wiesz Wojtek, wszyscy mi to mówią, że powinienem być policjantem. Ale ty tez się o nic nie martw – niedługo też się wyrobisz.


* * *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz